Ten rak nie boli!
Spośród wszystkich nowotworów złośliwych rak płuc stanowi najczęstszą przyczynę śmierci na świecie,
a palenie tytoniu to zdecydowanie najważniejszy czynnik ryzyka dotyczący jego powstania.
Na ogół jest on rozpoznawany dopiero w zaawansowanych stadiach rozwoju i odpornych już wtedy na leczenie.
Rozmowa z dr n. med., Maciejem Głogowskim, specjalistą chirurgii klatki piersiowej,
onkologiem z Polskiej Fundacji Europejskiej szkoły Onkologii (PFESO) w Warszawie, z siedzibą przy ul. Nowogrodzkiej.
Panie doktorze, niby wszyscy się go boją, dużo się o nim mówi od lat, zwłaszcza o jego przyczynach, a zachorowalność wcale nie spada.
Dlaczego?
- Zachorowalność na raka płuc, rzeczywiście stale rośnie, ale tempo wzrostu jest jednak niższe niż w latach 80. i 90.,
a jeszcze bardziej optymistyczne jest to, że wśród populacji młodych mężczyzn, do 40 roku życia,
stwierdza się spadek zachorowalności, co z pewnością wywołała moda na niepalenie.
Jednakże to ciągle najczęstszy nowotwór płuc i najczęstszy nowotwór wśród nowotworów,
a w Polsce najczęstszy nowotwór wśród mężczyzn, wśród których jest zabójcą numer 1.
A jak to jest w przypadku kobiet?
- Zgodnie z tym, co podaje krajowy rejestr nowotworów, rak ten w populacji pań ma również "wysokie" notowania -
zajmuje drugie miejsce jeśli chodzi o zachorowalność na raka w ogóle i drugie miejsce pod względem zgonów z przyczyn nowotworowych.
Co gorzej, u kobiet ten odsetek zachorowań jest coraz wyższy i można powiedzieć, że zbieramy obecnie żniwo tego,
co działo się w latach 80, 90, czyli powrotu do palenia papierosów wśród osób wtedy młodych.
Coraz wyższy i szybszy wzrost zachorowań wśród kobiet odnotowuje się właśnie teraz.
Kiedyś te odsetki, zapadających na raka kobiet w stosunku do panów były jak 10 proc. do 90, teraz 80 do 20procent!
Od wielu już lat prowadzi się i u nas kampanie na rzecz osób niepalących, które z różnych przyczyn muszą przebywać
w towarzystwie palaczy i też zapadają na nowotwory płuc. Czy fakt ten jest w jakiś sposób udokumentowany?
- Z całą pewnością nie da się tego udowodnić w bezpośredni sposób, tak, jak przy czynnym paleniu, ale wystarczy powiedzieć,
że wśród chorych na nowotwory płuca szacuje się, że około 10 do 20 procent, to są osoby niepalące. Jak więc widać,
ten czynnik palenia nie jest tak do końca bezpośrednią przyczyną, bezsprzecznie jednak, bierne palenie ma wpływ na zachorowalność.
Oprócz palenia tytoniu, wymienia się zanieczyszczenie środowiska, zwłaszcza metalami kolorowymi i wodorowęglanach,
które w sposób udowodniony sprzyja w etiopatogenezie raka płuca. Jednakże najwięcej tych czynników rakotwórczych wdychanych
jest z dymem papierosowym i to w sposób bezpośredni! To niewątpliwie najważniejsza przyczyna,
i o tyle ważna, że udowodniona w krajach, w których moda na niepalenie nastała już 20-30 lat temu,
jak na przykład w USA, a wraz z nią nastąpił spadek zachorowalności.
Czy jest to nowotwór dziedziczny?
- Nie jest dziedziczny, tak jak palenie nie jest jedynym powodem jego powstania, bo wtedy na raka chorowali by wszyscy palacze,
tak jak nie każdy guzek wykryty na klatce piersiowej jest nowotworem
Porozmawiajmy o objawach. Mówi się, iż są one nie raz mało czytelne, ale jeśli się pojawiają to najczęściej jest już zbyt późno.
- Jest to tak podstępny nowotwór, że bardzo często nie daje żadnych objawów, a pierwszymi sygnałami, które występują,
są dopiero objawy przerzutów: do mózgu, do wątroby, czy do kości.
Objawami związanymi z miejscowym występowaniem są bóle w klatce piersiowej, wynikające z tego - bo same płuca nie są unerwione
i nie bolą - że guz albo dotyka, albo nacieka na opłucną lub na ściany klatki piersiowej, innymi znakami może być krwioplucie,
zmiana charakteru kaszlu, czy duszność.
Objawem, który jest pośrednio związany to nawracające zapalenia oskrzeli i płuc, nie poddające się leczeniu.
To oczywiście nie znaczy, że każdy pacjent, który ma przewlekłą chorobę płucną i z tego powodu ma nawracające zapalenia płuc,
jest potencjalnie zagrożony występowaniem nowotworu.
Można więc domniemywać, że większość zachorowań wykrywana jest przypadkowo?
- Może nie większość, ale faktycznie sporo wykryć tej podstępnej choroby, jest przypadkowa, wtedy, kiedy ludzie wykonują rentgen płuc,
bo wymaga tego pracodawca, w ramach okresowych badań, czy lekarz, kierujący pacjenta na pobyt w sanatorium z powodu,
na przykład, choroby reumatycznej. W tej grupie mamy największą szansę na stwierdzenie nowotworu płuca, a jednocześnie
na radykalne leczenie. Niestety, jak dotychczas, nie opracowano żadnego skutecznego testu, jak np. w przypadku raka sutka i
badania mammograficznego. Przez kilka lat badano przydatność zdjęć rentgenowskich klatki piersiowej i badania cytologicznego plwociny,
które miały być podstawą testu screeningowego, ale okazało się, że te działania nie umożliwiają wcześniejszego wykrycia nowotworu i
zwiększenia szans przeżycia pacjenta w żadnej z zagrożonych grup, nawet palaczy.
Dziękuję za rozmowę.
Wysłuchała: Olga Oswaldo
Dr n.med. Maciej Głogowski
![]()